PROLOG
Samochód pędził z prędkością dwustu trzydziestu kilometrów na godzinę. Mike, siedzący na fotelu pasażera, spojrzał ukradkiem na kierowcę, po czym wrócił szybko wzrokiem w przód. O maskę wozu raz za razem uderzały z hukiem stoliki i krzesła pobliskich kafejek. Co jakiś czas na szybie lądował czyjś kubek po kawie lub rozbijał się talerz. Niebieska Honda Civic przemknęła z rykiem obok grupy przerażonych ludzi przyciśniętych do ściany jednego z budynków. Gdzieś w oddali słychać było syreny policyjne. Mike mocniej zacisnął ręce na desce rozdzielczej.
- Jesteś gotowy? - zapytał spokojnie kierowca.
- Żartujesz? Za chwilę zrobię pod siebie! - wykrzyknął Mike ledwo panując nad głosem.
Kolejny stolik zniknął z trzaskiem pod kołami samochodu. Wokół prawego lusterka zaplątała się przelatująca gazeta.
- Nie możesz się już wycofać. – powiedział kierowca opanowanym tonem.
Budynek wieńczący aleję, którą jechali był już tylko sto metrów przed nimi.
Mike podskoczył, gdy na szybie rozpłaszczyło się menu mijanej właśnie restauracji.
W jego umyśle pojawiła się niespodziewanie myśl, że jeszcze tego ranka miał ochotę na homara.
- A co, jeśli to nie zadziała? - krzyknął do prowadzącego pojazd.
Widok w bocznych szybach przypominał wielokolorową, zamazaną smugę. Ryk silnika zagłuszał jedynie trzask potrącanych przedmiotów i cykliczne „wiuch! wiuch!" mijanych latarni.
Kierowca odwrócił się powoli w kierunku Mike'a i spojrzał mu w oczy.
- Za chwilę się przekonamy. - powiedział sekundę zanim uderzyli czołowo w betonową ścianę...
sobota, 18 października 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
5 komentarze:
Hm... podoba mi się, że piszesz na tyle szczegółowo, że bez problemu widzę opisaną sytuację :). Zakończenie mnie zaskoczyło i ciekawa jestem co wymyśliłeś dalej :P. I'm waiting for more...
imo nice :)
Dobre opisy i krótkie zdania nadające "pęd" całej opowiastki.
z rzeczy dziwnych ...
cały opis związany z "rykiem silnika" czy też pościgiem kojarzy mi sie z Kodem Leonarda Da Vinci Browna ... ale bladego pojęcia nie mam why o_O
a rzecz która mnie osobiście rzuciła się w oczy, to pojawienie się w umyśle myśli :P ale to pierdółka ;P:P:P
(wiesz żeby nie było za słodko)
Czekam na dalszą część historii ;)
Myśl w umyśle... Że też wcześniej tego nie zauważyłem. Dzięki za czujność i kilka słów komentarza. Dalsza część powoli się kształtuje ;).
Ach... no i ciekawe porównanie z tym "Kodem...". Bardzo lubię tę książkę, możliwe więc, że zasugerowałem się stylem Dana Browna. Staram się czerpać garściami z pisarzy, którzy mnie inspirują... Oczywiście nie wydzieram im serc; nic aż tak dosłownego :P.
Dobrze jest czerpać z geniuszu innych :) w takich inspiracjach powoli wytacza się nas własny styl, nikt przecież nie rodzi się od razu mając w głowie arcydzieło :P
największym nauczycielem jest życie, empiryzm nigdy nie upadnie ...
mam nadzieje, że następna część już na ukończeniu ;P
nie poganiam, ciekaw(em) po prostu ^^
Prześlij komentarz