środa, 5 marca 2008

Creative Zen Stone Plus

W minione wakacje skusiłem się na zakup nowego odtwarzacza mp3. Wybór padł na produkt Creative'a - "Zen Stone Plus". Urządzenie przyciągnęło moją uwagę ciekawym wyglądem, ilością opcji i umiarkowaną ceną. Niestety, rzeczywistość okazała się dość okrutna.
W internecie natknąłem się na niewiele recenzji "Kamyka", a te które znalazłem były mało rzetelne i niedokładne. Postanowiłem więc napisać własną, którą zamieszczam tu, a także na kilku serwisach oferujących ten produkt w swoich katalogach.



Z jednej strony Zen Stone Plus to odtwarzacz oferujący wiele funkcji za przyzwoitą cenę; z drugiej, jakość wykonania, a nawet samo działanie urządzenia pozostawia wiele do życzenia.

Na pierwszy rzut oka "Kamyk" przykuwa wyglądem - niewielki, ciekawie wyprofilowany (faktycznie, przypomina nieco kamyczek znaleziony na plaży ;), z intrygującym, okrągłym wyświetlaczem.
Potem przychodzi czas na drugi rzut oka i... czar pryska.

Odtwarzacz jest wykonany ze zwykłego plastiku, przez co bardzo łatwo się rysuje. Jest niezwykle lekki, co teoretycznie powinno być zaletą, ale wraz z tworzywem, z którego jest zrobiony, stwarza wrażenie tandetnego.

Po wpięciu urządzenia do portu USB, można go używać także jako dysku przenośnego. Udostępniono również funkcję kopiowania utworów metodą "przeciągnij i upuść". To przydatna opcja, choć bardzo traci na funkcjonalności za sprawą powolnego transferu danych, którym charakteryzuje się "Kamyk".
Sporną kwestią jest też metoda podłączania odtwarzacza do komputera. Służy do tego specjalny kabelek sprzedawany wraz z zestawem. Niektórym takie rozwiązanie odpowiada, innym nie - w tym przypadku jest to kwestia indywidualna, choć warta odnotowania.

Urządzenie posiada wbudowany dyktafon rejestrujący dźwięk w umiarkowanie dobrej jakości - pozwala na zapisanie głosu wykładowcy na auli (pod warunkiem, że studenci nie rozmawiają ;), ale nie sprawdza się w otoczeniu, w którym panuje duże natężenie dźwięku pochodzącego z różnych źródeł (np. zatłoczona ulica).

Niewiele można też zarzucić odbiornikowi radiowemu, w które wyposażony jest "Zen Stone Plus". W obrębie większych miast, urządzenie skutecznie wychwytuje regionalne stacje radiowe i pozwala na słuchanie audycji bez zakłóceń i w dobrej jakości.

Odtwarzacz posiada wbudowany akumulatorek ładowany poprzez interfejs USB, co oznacza, że do naładowania baterii wymagany jest komputer lub (sprzedawana oddzielnie) specjalna ładowarka.
Ciekawostką jest, że nie każdy PC jest w stanie podołać takiemu rozwiązaniu. Niektóre komputery mają włączoną funkcję automatycznego odcinania energii od portów USB, uniemożliwiającą ładowanie akumulatorka. W takim wypadku należy te funkcję wyłączyć ręcznie.
Niestety zdarzają się również przypadki, w których ładowanie odtwarzacza jest w ogóle niemożliwe. Przyczyną jest fakt, iż pewien odsetek komputerów (problem dotyczy głównie notebooków) po prostu nie dostarcza wystarczającej energii do portów USB.

Czas pracy na baterii waha się od 4 do 7 godzin w zależności od eksploatacji odtwarzacza (przełączanie utworów, korzystanie z menu, itd.). Jest to bardzo niewiele; „Kamyk” potrafi niemile zaskoczyć, wyłączając się nagle po - wydawałoby się - krótkim czasie używania.

Jakość dźwięku oferowana przez „Zen Stone Plus” jest całkiem satysfakcjonująca. Basy nie powalają głębią, ale dla niewprawionego ucha (czytaj: zwykłego zjadacza chleba, nie audiofila ;) są wystarczające. Podobną charakterystykę posiadają także inne walory dźwiękowe.
Oczywiście odtwarzacz wiele zyskuje po dokupieniu lepszych słuchawek - te sprzedawane wraz z urządzeniem są niestety bardzo mizerne.

Wyświetlacz, choć jest dużym udogodnieniem w stosunku do poprzedniej wersji odtwarzacza (Zen Stone), służy praktycznie tylko do przeglądania opcji i sprawdzania aktualnie odtwarzanego utworu.
Surfowanie po menu w czasie gdy urządzenie odtwarza muzykę sprawia, że cały interfejs zwalnia i zaczyna niemiłosiernie mulić (ciąć się i przerywać odsłuchiwanie);
Dużą wadą jest także niemożność przeglądania piosenek podczas słuchania; odtwarzacz automatycznie włącza aktualnie zaznaczony utwór nie pozwalając na swobodne przełączenie pozycji na liście.

Creative nie popisał się również w kwestii firmware'u. Chociaż aktualizacje pojawiają się dość często, problemy wcale nie znikają. Mój egzemplarz urządzenia potrafił przerwać nagle odtwarzanie i wyłączyć się mimo w pełni naładowanej baterii. Zwyczajne próby reanimacji (wciskanie przycisku zasilającego) nie przynosiło rezultatów – pomagała jedynie reinstalacja firmware'u. O dziwo, anomalia ta pojawiała się zadziwiająco często (mniej więcej raz na dwa tygodnie) i skutecznie psuła mi przyjemność korzystania z odtwarzacza.

Podsumowując - Zen Stone Plus to niewielki, całkiem tani odtwarzacz oferujący wiele przydatnych funkcji i przyzwoitą jakość dźwięku... pod warunkiem, że działa. Tandetna jakość wykonania, krótki czas pracy na baterii, notoryczne problemy z firmwarem, tnący się interface, kłopotliwe ładowanie i ograniczona funkcjonalność wyświetlacza czynią z tego urządzenia jedynie zabawkę przeznaczoną dla niewymagających i niezwykle cierpliwych użytkowników.

6 komentarze:

Agnieszka pisze...

A ja mam "Kamyka" bez plusa i ekranika i jestem z niego bardzo zadowolona. Bateria działa dłużej niż u plusika, nie ma się czym bawić, bo z funkcji brak (a to i lepiej, bo pewnie bym coś popsuła :P), a dzięki braku ekranika jestem przyjemnie zaskakiwana następującymi po sobie piosenkami. Czyli same plusy (choć bez plusa) :D

tomeqq pisze...

Jeśli chodzi o odtwarzacze bez wyświetlacza, znacznie lepiej od Zen Stone'a, prezentuje się iPod Shuffle. Jest lepiej wykonany (aluminium), ma przyjemniejszy design (choć, co kto lubi ;) i doskonałą jakość dźwięku. A do tego (od niedawna) jest tani.

Oczywiście życzę Ci przyjemnego użytkowania z Twojego kamyka - oby nigdy Cię nie zawiódł! :D

xXxadolvinaxXx pisze...

Interesujący blog. Wpadłam przypadkiem.
Co do Lustrzanek...Nie znam się na tym sprzęcie, mam stary aparat, jeszcze na klisze, jakoś mi to nie przeszkadza, wciąż mogę uwieczniać piękne momenty mojego życia na zdjęciach. Gdy przyjdzie jego kres(a jest blisko), to wtedy być może pomyślę o czymś nowocześniejszym.
Pozdrawiam
Dark Angel

Anonimowy pisze...

Dawno juz nie czytalem podobnych bzdur. Let`s get to the point:

Odtwarzacz muli przy trawersowaniu w trakcie odtwarzania pomiedzy katalogami, bo nie jest przegladarka internetowa, a jedynie mp3 playerem.
Maly, choc sie rysuje, ale to juz kwestia gustu. Bez porysowanego odtwarzacza nie przeszkadza mi to.
Mialem juz dwa i na baterii dzialaly dlugo.
Ponadto, to urzadzenie nie jest zabawka dla niewymagajacych, a raczej jednym z najmniejszych odtwarzaczy na rynku dla WYMAGAJACYCH [z racji jakosci dzwieku i nieklopotliwosci gabarytowej]. Nie szerz zametu, fermentu i defetyzmu.

tomeqq pisze...

Kolega chyba nigdy nie widział odtwarzacza z porządną obsługą.

Jestem obecnie w posiadaniu urządzenia (markę pomijam), którego jakość wykonania (materiały obudowy + oprogramowanie) naprawdę pokazują klasę w porównaniu z "Zen Stone Plus".
Transfer danych jest błyskawiczny (skopiowanie jednego albumu ważącego ok. 80mb zajmuje mniej więcej 8 sekund), a podczas słuchania muzyki można swobodnie przeglądać menu - bez żadnego przycinania czy innych nieudogodnień (łącznie z przełączaniem się pomiędzy albumami i utworami, nie przerywając aktualnie słuchanego).

Jak więc widać, odtwarzacz nie musi być przeglądarką żeby działać szybko i sprawnie podczas słuchania muzyki czy kopiowania plików.

Co do jakości wykonania - plastik nigdy nie będzie wytrzymałym materiałem (choć "kamyk" ma dość zwartą obudowę i trudno go uszkodzić)! Creative lubi to rozwiązanie ponieważ jest tanie i dzięki temu mogą swoimi produktami zapewnić pewną niszę na rynku.

Zen Stone Plus nie jest też, moim zdaniem, odtwarzaczem dla wymagających.
Prawda, ma dużo funkcji; prawda, jest niewielkich gabarytów, ale jest to urządzenie z niższej półki ze względu na kiepskie materiały użyte do jego zbudowania oraz niedopracowania software'owe (dochodzi jeszcze wolny transfer danych).

Nie zaprzeczam, że pomimo wad jest to całkiem sympatyczny playerek, ale urządzeniem dla wymagających w życiu bym go nie nazwał.

Zaznaczam przy tym, że jest to wyłącznie moja opinia, choć pisząc te słowa starałem kierować się faktami, a tym samym być jak najbardziej obiektywny (plastikowej obudowy, mulenia menu ani wolnego transferu sobie przecież nie wyobraziłem).
Nie staram się jednak wmówić komukolwiek, że ich Zen Stone Plus jest bezużyteczny i nie powinni go używać.
JA jestem niezadowolony z tego odtwarzacza, to wszystko. Powinieneś wziąć to pod uwagę nadając charakter swojej kolejnej wypowiedzi.

Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

czy da się zrobić taki myk, żeby importować jakoś tytuły słuchanych piosenek z zen stone plus do last fm?